FINLAND11 391

Moja Finlandia

Szaro, mgliście i chłodno. Nieprzyjemna aura i panująca w mieście chaotyczność podnosi moją tęsknotę do potęgi n-tej. Tęskni mi się za Finlandią, bardzo! Przez kilkanaście dni ładowałam swoje baterie fińskim słońcem, powietrzem, deszczem, spokojem. Teraz łapczywie czerpię z tych pokładów, ogrzewając się nimi jak kubkiem gorącej herbaty w długie zimowe wieczory.

Wracam myślami do najpiękniejszych widoków na Ziemi. Może to i zabrzmi banalnie, że Finlandia jest piękna, ale to najprawdziwsza prawda. Tak cudownych błękitów i zieleni w tylu odcieniach nie ma nigdzie indziej. Pamiętam, robiąc to zdjęcie, byłam strasznie zawiedziona, że aparat nie jest w stanie uchwycić i oddać tego cudownego krajobrazu. Zrobiłam je w Soiva Metsä, „grającym lesie” w Suomussalmi, wyposażonym w różnego rodzaju dziwne instrumenty, na którym grają ludzie, a czasem wiatr i leśne stwory. Już sam las wywarł na mnie spore wrażenie, ale ten widok przebija wszystko.


Było po 20, może przed 21, a słońce świeciło prawie tak mocno, jak w dzień. Niezwykłe.
Białe noce są wspaniałe. Słońce chowa się na chwilę za horyzont, a najciemniejszy moment „nocy” wygląda jak bardzo wczesny zmierzch. Nie sposób odgadnąć, która jest godzina, więc prawie codziennie pod wieczór zegarek nieźle mnie zaskakiwał. Po kilku dniach nauczyłam się spać w jasnym pokoju. Być może na dłuższą metę jest to męczące, może zmusza do ciągłego czuwania, ale po dwóch tygodniach zdążyłam przyzwyczaić się do tego tak bardzo, że pierwsza ciemna noc, widziana zza okna polskiego pociągu, wydała mi się dziwnie nienaturalna.

Herbata paruje, a ja myślę o saunie. Prawdziwa tradycyjna sauna. Dość małe pomieszczenie przy domku letniskowym. Kilkanaście sekund od jeziora. W środku drewniane ławki, nagrzany drewnem piec i wiadra z wodą. Ktoś rzuca wodę na kamienie. Budzi się duch sauny, löyly, i za chwilę jest wszędzie. Gorące powietrze uderza tak mocno, że muszę schować twarz w dłoniach. Jestem słaba, wiem, chowam się przed parą, zaciskam oczy. Finka śmieje się, że to nawet nie prawdziwa sauna, temperatura sięga ledwie za 65 stopni. Kilka łyżek wody później robi się jeszcze goręcej. Ratuję się zimną wodą. Po chwili udaje mi się przywyknąć do gorąca, więc siedzę w saunie i próbuję się spocić. Brzozowa miotełka pomaga się oczyścić. Palce marszczą się jak po długiej kąpieli, z vasty wydziela się cudny aromat, ogień w piecu gryzie drewno, że aż trzeszczy.

Mam wrażenie, że wszystko negatywne wyparowało ze mnie w saunie. Chce mi się spać (na drugi dzień budzę się wypoczęta jak nigdy), jeszcze przez jakiś czas siedzę nad jeziorem, z radia sączy się humppa, jeszcze jakieś melancholijne, stare fińskie piosenki, śledzę zachód słońca. Chciałabym zerwać ten widok z horyzontu, schować do kieszeni, a po powrocie do domu wytapetować sobie nim pokój, żeby wyglądał i brzmiał jak tamten wieczór.

Mój leniwy mózg buczy coś pod skronią, opanowało mnie dziwne uczucie. To tak, jakbym znalazła zagubione elementy układanki, zakurzone puzzle, które odnajdują się najbardziej nieoczekiwanym momencie. Wtedy zrozumiałam, że już nic nie będzie takie same, nie umiem przepędzić, pozbyć się tych wrażeń. Ten mały kawałek Finlandii wszczepia mi się w serce bez pytania i sprawia, że chcę tam wracać i że Finlandia, w tej małej cząstce, jest trochę moja.

Ola

Zasłuchana w fińską muzykę fanka filmów Kaurismäkiego i twórczości Paasilinny. Wierzy, że kiedyś będzie mówić po fińsku ;)

7 komentarzy

  • Harja

    Sauna, sauna i po saunie. Mialas, Olu, swoja ‚babska saune’. Wnioskuje; z podanej temperatury – niskiej, Finki obok, ze bylo to „naisten vuoro”. Czy sauna pachniala dziekciem (‚terva’) w polaczeniu ze swiezoscia brzozy, z ktorej zrobiona byla ‚wihta’ lub w tamtych terenach to raczej ‚vasta’. A widoki na jeziorka to ciesza oko i dusze. Przechowasz je w pamieci pewnie dlugo. Zostala ci jeszcze do przezycia przyjemosc posaunianej kapieli w przerebli lub przereblu ;))) ale to dopiero zima. Czekam wiec niecierpliwie na notatke z zimowej sauny i ‚avanto’ lub ‚savusauny’ ;)))) albo ‚infrapunasauny’. Czyli zycze ponownego spotkania z Fi.

  • Ola

    Harja, to nie była do końca naisten vuoro, bo w towarzystwie mężczyzn (ale nie-Finów). Dymem pachniała mi terva, ale to dopiero później – widziałam ‚rytuał’ produkcji, smakowałam świeżej i w postaci ‚cukierków’ też 😉 Napiszę jeszcze o tym.
    Dziękuję za życzenia! Tradycyjna fińska sauna (a już w FInlandii) to jest dopiero coś 😉 Ale hmm.. avanto? Raczej się nie skuszę, brr! Próbowałaś sama? 😀

    • Harja

      Hei,
      Oczywiscie probowalam zimnej kapieli, a jakze! Dwa razy: pierwszy i ostatni raz! brrr – pomyslalam, bo nawet nie pisnelam. 🙂
      Olu, nie moge odczytac maila od ciebie, moze wiesz dlaczego?
      Terva – tez lubie ten zapach. Pozdr.

  • Ola

    Harja, załapałaś już widzę nieco fińskiego sisu, żeby nie pisnąć wskakując do przerębla, brr na samą myśl!
    A jakiego maila nie możesz odczytać? Chyba nie tego, którego jeszcze nie wysłałam? 😉
    Terva, terva… Zostały mi ostatnie cukierki z tervą i mentolem, specyfik niby na gardło – szybko się pozbywam po tym chrypki.

    • Harja

      🙂 Sisu? Wtedy to jeszcze nie zalapalam ‚sisu’ ale zaparlo mi dech!
      Pozdr. z Raumy.

  • Rokka

    Melancholijne te twoje wspomnienia Olu. Miło się je czyta. A ja osobiście pragnę raz jeszcze podziękować za prezent przywieziony z Suomussalmi ^^

    • Ola

      Dzięki Rokka 😉 Melancholijne, owszem, bo tęsknota za moją Finlandią przybrała kolor prawdziwego mocnego salmiakka.
      Odnośnie ‚prezentu’ z S-salmi – ei kesta! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *